wtorek, 4 grudnia 2012

Essie Mademoiselle

Witajcie,

dzisiaj szybki post o moim ulubionym lakierze do paznokci na wszelakie okazje. Na co dzień bardzo lubię nosić jasny lakier typu nude, tylko jego odcień, jak pewnie wszystkie wiemy musi być idealnie dobrany do odcienia skóry tak, aby nasze ręce nie wyglądały na chore. Ja bardzo lubię by kolor lakieru choć troszkę zlewał się z kolorem skóry na rękach, tak by palce wydawały się super długie ;) Nałożyłam dwie warstwy, krycie w pełni mnie zadowala jednak nie jest ono 100 %. Trwałość to ok 6-7 dni ;)

Zobaczcie jak lakier prezentuje się w buteleczce i na moich paznokciach







Co o nim myślicie ?  A może same go macie ? Sprawdza sie u Was ?

Buziaki ;-*

niedziela, 2 grudnia 2012

Ulubieńcy Listopada

Hej hej,

Dzisiaj pokażę Wam moich listopadowych  ulubieńców.  A ponieważ ostatnio byli to ulubieńcy makijażowi, to tym razem postanowiłam pokazać Wam moje ulubione produkty twarzowo – pielęgnacyjne ;)


Po pierwsze oczyszczanie i tonizowanie:




1. Cetaphil Oil Skin Cleanser. Mój najulubieńszy żel do mycia twarzy, niestety niedostępny w Polsce ;( Ja odkryłam go mieszkając na Filipinach i bardzo ubolewałam po powrocie, że nie mam go gdzie kupić. Na całe szczęście mój M.  miał okazję tam być i kupił mi trzy buteleczki ;) Także zapas mam do lutego, a później może jakoś znowu uda mi się go zakupić.
2. Lirene tonik nawilżający, bezalkoholowy z wyciągiem z ogórka i aloesu. Przeznaczony jest do skóry normalniej i mieszanej. Ot taki zwykły tonik, ale odświeża i bardzo ładnie pachnie.  Ja od toników nie wymagam cudów i nie lubię na nie zbyt wiele wydawać, bo w moim przekonaniu nawet ten najlepszy czy najdroższy jakiś spektakularnych efektów nie zdziała (ot tego mam kremy ;)
3. Szczoteczka Clarisonic Mia. Mam ją już prawie dwa lata i używam codziennie wieczorem. Obecnie nie wyobrażam sobie bez niej wieczornej pielęgnacji. Więcej możecie o niej poczytać tutaj .

Po drugie nawilżanie, czyli twarzowe mazidła :




1. Bioderma Hydrabio Legere. Jest to krem nawilżający w wersji lekkiej. W zeszłym miesiącu musiałam zmienić pielęgnację na bardzo delikatną ze względu na zabiegi dermatologiczne, które robiłam. Długo zastanawiałam się nad kremem, bo bardzo bałam się zapychania i po poczytaniu opinii kupiłam właśnie ten. I cóż, jest ok, jest lekki , dobrze nawilża i nie zapycha !!!
2. LRP Effaclar M. Krem matujący, ale i nawilżający. Jest ok. szału nie ma. Ale z drugiej strony producent za wiele nie obiecuje, więc nie ma na co narzekać.
 3. Eucerin Hyaluron-Filler. Właśnie sobie uświadomiłam, że mam go już od bardzo dawna i jeszcze się nie skończył!!! Bardzo go lubię, nadal podtrzymuję opinię na jego temat. Możecie poczytać o nim tutaj .
4. Clinique All about eyes. Kremik był dołączony do GB. Znałam go wcześniej i bardzo go lubiłam. Jest to naprawdę dobry nawilżacz, dobrze sprawdza się pod makijaż.

Po trzecie usta :




Nuxe Lip Balm. Cudowny produkt, używam go codziennie na noc od marca !!! A zużyłam może 1/3. Genialnie nawilża, ma ciężką konsystencję i dobry smaczek. Ale dla mnie najważniejsze jest to, że moje usta mają się bardzo dobrze, a zawsze o tej porze roku były suche i spierzchnięte. Jeśli macie  z nimi problem polecam go kupić. Cena może nie jest najniższa, ale działanie i wydajność w pełni nam to wynagradza ;)

I to tyle produktów używanych w listopadzie.

Znacie je ? Lubicie ? A może nie przypadły Wam do gustu ?

czwartek, 29 listopada 2012

Taki trochę makeup no makeup

Hej Dziewczynki ;)

Dzisiaj rano stwierdziłam, że pomaluję się bardzo delikatnie stawiając tylko i wyłącznie na korektę moich niedoskonałości i bardzo delikatne podkreślenie oprawy oczu.

Zobaczcie same co z tego wyszło:







I co myślicie o takim makijażu ? Stosujecie taki makeup no makeup u siebie ?

Buziaki ;-*

środa, 28 listopada 2012

Pachnąca przesyłka ;)

Hej hej,

zobaczcie co dzisiaj przyniósł mi listonosz !!!




Juz od dobrego m-ca chciałam zamówić lawendę, ale ciągle to odwlekałam i właściwie sama nie wiem dlaczego. Lawendę uwielbiam i to nie tylko za zapach, ale również za jej cudowny kolor i przepiękny wygląd. Uważam, że idealnie nadaje się do sypialni jako jej główna "kwiatowa" ozdoba. Zamówiłam dwa bukiety i sporo woreczków przez allegro u sprawdzonego kilka lat temu sprzedawcy.
Przesyłka była idealnie zabezpieczona, tak aby bukiety jak najmniej ucierpiały w podróży.

Zobaczcie jak się prezentują moje pachnące cudeńka ;)








Bukiety już pachną w sypialni, a większość woreczków powędrowała "straszyć" potencjalne mole do szafy ;)  Miały pójść wszystkie, jednak jak zobaczyłam jakie są słodkie dwa zostawiłam do położenia na półkach ;)

A czy Wy macie u siebie lawendę ?

poniedziałek, 26 listopada 2012

Krewetki w kolejnej odsłonie ;)

Witajcie ;)

Zapewne pomyślicie sobie, że to już jest nudnawe, bo znowu na moim blogu kuchnia azjatycka i znowu krewetki...
Ale, ale słowo Wam daję, to danie jest PRZEPYSZNE. Mój mąż przygotował je genialnie i przysięgam nigdy w takim tempie nie omiotłam wszystkiego z talerza (porcje na zdjęciu zjadłam sama!).

Danie jakie dla nas upichcił to Pad Thai Noodles;)



Co potrzebujemy (na dwie DUŻE porcje) :

1. 200 g makaronu ryżowego (wstążki)
2. 1 opakowanie pasty do makaronu Pad Thai (np. firmy Kanokwan)
3. 150 g twardego serka tofu
4. 350g surowych krewetek obranych z pancerzyków
5. 1 łyżka drobno posiekanego imbiru
6. 1 mała drobno posiekana szalotka
7. 1 drobno posiekany ząbek czosnku 
8. 2 łyżki posiekanych orzechów ziemnych
9. 1 pęczek dymki posiekany
10. 3 jajka
11. 2 limonki 
12. Sos rybny i sos sojowy (po łyżce stołowej)
13. 3 łyżki oleju do smażenia
14. pieprz i sól 

Makaron przygotowujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Na dużym ogniu na patelni lub w woku rozgrzewamy bardzo mocno olej i wrzucamy krewetki, imbir, czosnek i szalotkę i wszystko smażymy ok. 3 minuty cały czas mieszając. Następnie przesuwamy składniki na bok naczynia, wbijamy jajka i czekamy aż się zetną. Później wszystko mieszamy razem, dodajemy opakowanie pasty i makaron. Smażymy mieszający 2-3 minuty, dodajemy posiekaną dymkę (trochę zostawiamy do dekoracji), orzeszki ziemne, sok z limonki, przyprawiamy sosem rybnym i sojowym a nastepnie wszystko razem smażymy ok. 1 minutę cały czas mieszając. Próbujemy i doprawiamy wg uznania solą lub pieprzem (my już nie doprawialiśmy).
Równocześnie z rozpoczęciem smażenia krewetek na drugiej patelni rozgrzewamy olej i podsmażamy na rumiano pokrojony w kosteczkę ser tofu.
Nakładamy noodle na talerze, dodajemy tofu i posypujemy dymką. Podajemy z połówką limonki.

Smacznego !!!